Od ludowego haftu do opakowania na herbaty Ludy
- 21 sty
- 2 minut(y) czytania
Babcia Emilia nauczyła mnie robić haft dziurkowany. Pamiętam wyraźnie jedno zimowe popołudnie i poranek następnego dnia, kiedy siedziałyśmy przy stole i uczyłam się tej konkretnej techniki. Haft dziurkowany zdobił domowe serwety i obrusy – białe, z niewielkimi otworami obszytymi grubszą nicią, dziś już sztywne i prawie płaskie od krochmalu i maglowania. Nie wiem, od kogo i kiedy babcia nauczyła się haftu. Jej życie od dzieciństwa było w ciągłym ruchu – od wschodnich Kresów, przez Podkarpacie i Dolny Śląsk, aż w końcu Kraków. Możliwe, że haft poznała w jednym z tych miejsc, od kolejnej nowo poznanej ciotki, a może znała go od dziecka, od mamy lub babki z Hrubieszowa. Haft dziurkowany nie był bowiem techniką przypisaną do jednego regionu (czy nawet kraju). Występował w wielu częściach Polski, w różnych wariantach, jako część codziennej kultury tekstylnej.
Haft dziurkowany w tradycyjnym stroju ludowym
W tradycyjnym stroju ludowym haft dziurkowany nie funkcjonował wyłącznie jako dekoracja, ale też nie był pozbawiony waloru estetycznego. Jego podstawową rolą było porządkowanie i wzmacnianie tkaniny w miejscach szczególnie narażonych na zużycie, takich jak kołnierze, mankiety czy listwy przy szyi. Otwory, starannie obszyte gęstym ściegiem, zabezpieczały materiał przed strzępieniem i rozrywaniem. Jednocześnie tworzyły subtelny rytm i ornament, widoczny dopiero z bliska. Haft ten był oszczędny w formie i podporządkowany konstrukcji ubrania. Biel na bieli budowała delikatną teksturę – rodzaj ludowego minimalizmu.
Ludowy minimalizm
Gdy dwa lata temu zaczynaliśmy pracę nad opakowaniem dla LUDY i przyszło nam patrzeć na biały papier, wiedzieliśmy, że powinien być biały niczym tradycyjny polski obrus. A potem wróciło konkretne wspomnienie tkanin zdobionych przez babcię i ta znajoma logika formy. Pojawił się pomysł otworu w kształcie kwiatu – prostego, czytelnego, będącego ramą dla tego, co dzieje się w środku. Otwór w papierze został wzmocniony embossingiem – rozwiązaniem analogicznym do dziurki w tkaninie otoczonej haftem. Nie mieliśmy wątpliwości, że tak właśnie powinno być, bo dobrze to znaliśmy i pamiętaliśmy ze swoich domów.
I tym jest dla nas w praktyce LUDA. Nie próbujemy odtwarzać tradycji wprost, nie cytujemy jej dosłownie ani nie zamykamy w sztywnych, folklorystycznych ramach. To raczej próba reinterpretacji ludowych zasad w nowym kontekście – w papierze, w opakowaniu, w sposobie myślenia o przedmiocie. Bez nadmiaru, bez dekoracyjności dla samej dekoracyjności, z uważnością na to, po co dana forma w ogóle powstaje.
Ten tekst powstał przy okazji Dnia Babci. Jako przypomnienie o cichym dziedzictwie, które często pozostaje niezauważone. O wiedzy przekazywanej mimochodem, przy stole, w trakcie pracy rąk. O rzeczach, które babcie robiły „po prostu”, nie myśląc, że kiedyś staną się dla kogoś punktem odniesienia. W tym dniu wznosimy toast kubkiem herbaty kwiatowej za zdrowie wszystkich babć i za mądrość, która pracuje długo po tym, jak znikają słowa.








Piękne...pozdrawiam:)